Wywiad z Jackiem Hugo-Baderem cz.2

W: Aktualności w Ski Team Na: środa, lipiec 11, 2018 Komentarz: 0

Prezentujemy drugą część wywiadu z Jackiem Hugo-Baderem, którego udzielił nam tuż przed swoim wylotem do Duszanbe w Tadżykistanie. Obecnie jest już trasie, a jego wyprawę na bieżąco możecie śledzić na portalu www.wyborcza.pl/tadzykistan. Ski Team jest Partnerem tego wydarzenia oraz zaopatrzył reporterów-podróżników w niezbędny sprzęt. 

 

Tomasz Piątkowski: Twoja fascynacja wschodem zawsze mnie dziwiła i zastanawiałem się czy wynika to z rzeczywistej fascynacji czy z jazdy pod prąd, która ciebie również charakteryzuje. Jest to przecież miejsce nieatrakcyjne pod kątem komfortu, standardów i dostępności.

Dokładnie, Wschód jest trudno dostępny i przez to dla mnie ciekawszy. Co za sztuka podróżować rowerem po Szwajcarii – litości, nie ma żadnego porównania. Tam wszystkiego nie mam. Najprostsza rzecz – wysłanie korespondencji z tamtej części kraju. Tak podstawowa rzecz, jak dostęp do Internetu tam jest już wyzwaniem. Ba! Dużym wyzwaniem będzie już dostęp do elektryczności. Jak wyjedziemy poza Chorog to jesteśmy bez prądu. W tamtych miejscowościach są jakieś generatory, które zadziałają, albo i nie. Musimy w związku z tym go ze sobą wieźć – zapasowe baterie do aparatów, komputerów, kamery. I to jest szalenie atrakcyjne dla reportera, bo uświadamiasz ludziom, że to jak my żyjemy nie jest standardem.

TP: Często podejmowałeś tematy nietypowe. Chwytasz się tak różnorodnych tematów dotyczących Wschodu.

Rozrzut tematyki jest duży, bo przecież pisałem o fizyce jądrowej, o twórcach bomby atomowej, o sportowcach i o artystach, jak o zespole Lube, ale łączy to wszystko ten Wschód. Jedziesz tam i musisz zacząć myśleć cyrylicą. Mnie fascynuje ten region, ja zwyczajnie pokochałem ten kraj, a w zasadzie Wschód. To jest przecież nie tylko Rosja, ale też kraje Azji środkowo-wschodniej, które były kiedyś częścią Związku Radzieckiego, ale kulturowo są jednak bardzo odmienne. Są to kraje muzułmańskie, gdzie język rosyjski nie jest już taki popularny, młode pokolenia nie posługują się nim już tak swobodnie. Interesuje mnie ten świat postradzieckie i to jest to coś, co łączy te różne tematy. Często się pyta reportera, skąd on ma tematy. One same, z życia pączkują. Spotykasz je na ulicy, wchodzisz na nie, ktoś ci opowie historię i tak się tworzy temat. Tematu o fizyce jądrowej i twórcach bomby atomowej nie wymyśliłem ot tak sobie.

Pierwszą swoja wyprawę, na którą pojechałem ze Ski Team na Wschodzie rozpocząłem nie rowerowo, w Semipałatyńsku na północy Kazachstanu, który słynie z tego, że jest największym poligonem atomowym, gdzie Rosjanie przeprowadzali wszystkie swoje próby nuklearne. Jak opisałem to miejsce to pomyślałem, żeby napisać o miastach zamkniętych, które nadal są na tamtych terenach. Dalej sobie pomyślałem, że poszerzę ten temat o jakąś ciekawostkę o takim mieście zamkniętym o to, co było ciekawego w takich miastach – były to miasta wojenne, gdzie tworzono te bomby atomowe. I tak temat z tematu mi wychodzi. Wtedy znajdujesz wspaniałych ludzi i niesamowite historie. Lubię się wzruszać i jeżeli jeszcze do tego można sobie sprawić fizyczną przyjemność, a mi tę przyjemność sprawia jazda na rowerze to, dlaczego życie ma nie być przy okazji przyjemne, poza tym, że jest ważne i wartościowe.

Wszystkie te historie będą zamieszczane na blogu na portalu wyborcza.pl i zapraszam serdecznie do ich czytania. Będą publikowane w miarę możliwości dostępu do Internetu, ale chciałbym, żeby to było codziennie.

 

 

Fot. Archiwum własne Jacka Hugo Badera

TP: Jak myślisz, dlaczego Ski Team wyraził gotowość partnerowania wszystkim Twoim wyprawom rowerowym?

Przede wszystkim, że się znamy i dlatego że macie świetne rowery. Do kogo więc mam iść, skoro wiem, że wy mnie zrozumiecie. I poza tym wiem, że macie wrażliwość na tematy wschodnie, tak jak ja.

Tomasz Piątkowski: Podstawowy powód na pierwszym miejscu to wrażliwość, na drugim Twoja osoba, a rower i fundusze to kolejne pozycje.

JHB: Dokładnie – jak widzicie ciekawą historię to najprościej w świecie chcecie wziąć w niej udział. Ja was zarażam entuzjazmem, a wy w to wchodzicie.

TP: Ja mam dla Ciebie jeszcze zadanie do wykonania. Chciałbym, żebyś podczas swojej wyprawy przejechał przez miejscowość Nurek w Tadżykistanie, gdzie urodziła się moja żona i zrelacjonował to w swoim blogu.

Pamiętam o tym i postaram się tam dotrzeć. Cały ten wyjazd nie będę jechał na rowerze i mam do zrealizowania kilka pobocznych tematów.

 

Fot. Archiwum własne Jacka Hugo Badera

TP: Czego Wam życzyć przed wyjazdem?

Żebyśmy szczęśliwie udało nam się zrealizować ten projekt i udało nam się dokręcić ten odcinek. Programem minimum jest, żebyśmy dojechali na rowerach z Duszanbe do granicy Tadżykistanu z Kirgistanem, na której skończyłem. Tam, na przejściu granicznym w 1997 roku stanąłem, zrobiłem sobie zdjęcie i dalej mnie zwyczajnie nie wpuścili pogranicznicy, bo był wojna. Nawet nie mieli pieczątki, żeby na pamiątkę mi wbić „coś” do paszportu.

 



Komentarze

Zostaw swój komentarz